sobota, 18 lipca 2026

Gregory Tardy - Ukryte Światło - wywiad

Pięć minut rozmowy ze znakomitym artystą stało się zarzewiem tego wywiadu. Chorwacko-amerykańska grupa ICX Jazz w kościele Baptystów w Gdańsku w maju tego roku. 7 osób na scenie. Wysoki poziom muzyczny, wartościowe przesłanie, pełna sala i owacje na stojąco. Wśród muzyków od razu dostrzegłem ‘ukryte światło’ jakim był Greg Tardy. Po koncercie, razem z Arturem Grybkiem podeszliśmy do saksofonisty i chwilę pogadaliśmy. O Coltranie, o chrześcijaństwie w jazzie, o ewolucji Blue Note’u, o śmierci. Potem Artur pomógł zdobyć kontakt i tak oto możemy poznać kontynuację tej rozmowy.


*




Greg, rozmawialiśmy o tym, że niedawno miałeś wypadek i gdybyś go nie przeżył, wiesz, gdzie byś się znalazł. Skąd bierze się ta pewność?

Tak, w zeszłym roku miałem poważny wypadek samochodowy. Inny pojazd zepchnął mnie z drogi, a mój samochód z ogromną prędkością stoczył się ze zbocza przez gęste zarośla. Do dziś zadziwia mnie, że nie uderzyłem w żadne drzewo i że wyszedłem z tego bez choćby jednego zadrapania. Nie był to jednak jedyny raz, kiedy moje życie wisiało na włosku. Przez lata znalazłem się w kilku bardzo niebezpiecznych sytuacjach, w których z łatwością mogłem zginąć albo zostać ciężko ranny — między innymi w innych wypadkach samochodowych oraz bardzo blisko miejsc, gdzie dochodziło do strzelanin. Patrząc dziś wstecz na te wydarzenia, wiem, że moje ocalenie nie było dziełem przypadku. Bóg jest suwerenny i głęboko wierzę, że pozostanę na tej ziemi dokładnie do chwili, którą On wyznaczy jako koniec mojego życia. Dlatego żyję w pokoju, jeśli chodzi o mój wieczny los. Ta pewność ma swoje źródło w przełomowym momencie z 1996 roku, kiedy oddałem swoje życie Jezusowi i przyjąłem tę prawdę, że Jego śmierć na krzyżu zapłaciła karę za moje grzechy, zapewniając mi wieczne miejsce przy Nim.

Powiedziałeś kiedyś: „Wielu ludzi uważa, że myślenie o tym, jak krótkie jest nasze życie, jest czymś ponurym, ale ja uważam, że jest to zdrowe”. Czy często myślisz i rozmawiasz o śmierci?

Szczerze mówiąc, teraz myślę o niej każdego dnia. Urodziłem się w 1966 roku, więc mam obecnie 60 lat. Kiedy myślę o wielkich muzykach, których studiowałem przez wiele lat, uświadamiam sobie, że przeżyłem już wielu z nich — takich jak John Coltrane, Gene Ammons, Sonny Stitt, Hank Mobley i wielu innych. Gdy skończę 65 lat, prawdopodobnie będę starszy od większości z nich w chwili ich śmierci. Oczywiście wielu z tych muzyków zmarło w szczególnych okolicznościach, które miały wpływ na długość ich życia. Mimo to skłania mnie to do refleksji.
Przypomina mi, że nie mam nieskończenie wiele czasu na zrealizowanie muzycznych, duchowych i osobistych celów jakie mam w życiu. Uświadamia mi również, że powinienem bardziej świadomie troszczyć się o moich bliskich, że nie warto pozostawiać nierozwiązanych konfliktów. To stanowi dla mnie wyzwanie, by być mentorem dla młodszych ludzi. A także przypomina, by trochę poważniej zadbać o własne zdrowie.

Opowiedz trochę o swoim nawróceniu i nowym narodzeniu.

Wiele osób potrafi wskazać jeden konkretny moment, który całkowicie odmienił ich życie i doprowadził do przyjęcia Pana. Moje świadectwo jest znacznie bardziej złożone, ale postaram się przedstawić je możliwie najprościej na potrzeby tego wywiadu. Zawsze wierzyłem w Boga i w pewnym sensie zawsze wierzyłem w Jezusa, choć moje rozumienie tego, kim On jest, oraz samej idei zbawienia było błędne. Wychowałem się w Kościele katolickim i przez wiele lat byłem ministrantem. Mój ojciec dbał o to, abyśmy co tydzień chodzili do kościoła, a mama bardzo często rozmawiała ze mną i z moim rodzeństwem o sprawach wiary. Jednak wiele rzeczy stopniowo oddaliło mnie od duchowej strony mojego wychowania. Głęboko zraniły mnie doświadczenia związane z rasizmem, które były codziennością dla czarnoskórych Amerykanów w latach 70. i 80. Od Boga odciągał mnie również grzech obecny w amerykańskiej kulturze popularnej oraz wiele innych czynników. Nosiłem w sobie wiele bólu, z którym nie potrafiłem sobie poradzić. Próbowałem uciec od niego poprzez osiągnięcia i sukcesy. Na studiach oddaliłem się od Kościoła i przez kilka lat prowadziłem dość szalone życie. Doprowadziło to do chaosu, życiowej dysfunkcji i depresji, które towarzyszyły mi przez długi czas. Ale właśnie tego chaosu Pan użył, aby przyprowadzić mnie do siebie.
Ktoś podarował mi Biblię i po raz pierwszy w życiu zacząłem ją naprawdę czytać. Byłem zdumiony, jak niewiele wiedziałem o Piśmie Świętym i o Bogu, mimo że przez całe życie uważałem się za chrześcijanina. W tym okresie zacząłem studiować wiele książek, próbując znaleźć wspólny mianownik wszystkich religii. Choć uważałem Jezusa za najważniejszą postać duchową, przez kilka lat wahałem się przed całkowitym oddaniem Mu swojego życia.
Po naszym ślubie w 1996 roku moja żona i ja postanowiliśmy wspólnie szukać Boga, ponieważ wiedzieliśmy, że to On nas ze sobą połączył. Zaczęliśmy odwiedzać kościoły różnych wyznań, poszukując prawdy. Spotykałem się również z pastorem w Nowym Jorku, który pomagał mi lepiej zrozumieć zarówno to, co czytałem, jak i samo Pismo Święte. Ostatecznie ten pastor poprowadził mnie w modlitwie do oddania życia Chrystusowi i od tamtej chwili idę za Jezusem. 
Niedługo później także moja żona oddała swoje życie Chrystusowi. Od tamtego czasu przeżywamy wspaniałą drogę, doświadczając przemieniającej mocy Boga — zarówno w naszym osobistym życiu, jak i w naszym małżeństwie. Minęło już trzydzieści lat mojego chodzenia z Panem i jest to niezwykła podróż.

Czy twoje dzieci przejęły od ciebie zamiłowanie do jazzu i wiarę?

Oboje naszych dzieci lubi jazz, obok muzyki, której słuchają na co dzień. Chociaż na razie żadne z nich nie jest w pełni aktywnym zawodowym muzykiem, oboje są świetnymi wokalistami i grają także na innych instrumentach. Jestem bardzo wdzięczny Bogu za to, że oboje podążają za Jezusem w tej skomplikowanej epoce w historii.

Rozmawialiśmy trochę o Coltranie. Nie pytam o to, gdzie znalazł się po śmierci — nie do nas należy wyrokowanie. Czy zauważyłeś, że nigdy nie dziękuje za zbawienie i nigdy nie wymienia imienia Jezusa. Dziękował Bogu za uwolnienie z nałogów, oddawał chwałę Bogu muzyką i w swoich psalmach, ale w tym wszystkim jego duchowość zdawała się być synkretyczna. Marzył o jednej wspólnej religii; powiedział kiedyś: „Myślę, że to, co wspólne, ostatecznie zjednoczy ludzi. Gdyby tylko było to możliwe — gdyby ktoś mógł raz na zawsze powiedzieć: »Zjednoczmy się«”. Co sądzisz o tej idei?

Jedność między ludźmi jest piękną ideą i sam bardzo za nią tęsknię — szczególnie w świetle podziałów rasowych w Ameryce. Jestem jednak przekonany, że próba osiągnięcia takiej jedności poprzez połączenie wszystkich religii świata jest ostatecznie niemożliwa. Jak wspomniałem wcześniej, przez wiele lat studiowałem różne religie, próbując znaleźć to, co je łączy. Odwiedziłem nawet świątynię hinduistyczną (Bhatia Temple), poszukując takiej jedności. W końcu porzuciłem ten pomysł, ponieważ stało się dla mnie jasne, że religii świata nie da się połączyć. Są one z natury wzajemnie wykluczające się i przeczą sobie w najważniejszych kwestiach wiary. Co najważniejsze, żadna religia poza chrześcijaństwem nie rozwiązuje problemu powszechnego grzechu człowieka i pojednania z doskonale świętym Bogiem. Można łatwo unikać myślenia o tej duchowej rzeczywistości, ale jest ona nieuniknioną prawdą, z którą każdy człowiek prędzej czy później będzie musiał się zmierzyć — czasem znacznie wcześniej, niż się spodziewa. W Ewangelii Jana 14,6 Jezus powiedział: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”. Dlaczego Jezus mógł powiedzieć coś takiego? Tylko On mógł wysunąć takie twierdzenie, ponieważ złożył samego siebie jako jedyną doskonałą ofiarę, płacąc na krzyżu karę za grzechy ludzkości. Dzięki Jego śmierci ludzie zostają usprawiedliwieni przed Bogiem i otrzymują dar życia wiecznego. Jest to droga do prawdziwego pojednania z Bogiem — droga, której nie można znaleźć w żadnym innym systemie wierzeń.

Często zdarza się, że otwarte wyznawanie Chrystusa prowadzi do utraty części fanów, a w konsekwencji także dochodów. Pojawia się więc pytanie: co jest ważniejsze — muzyka czy misja? Powiedziałeś kiedyś, że zawodowy sukces jest mniej ważny niż wierność Bogu. Czy mógłbyś to rozwinąć?

Utrzymanie się wyłącznie z grania jazzu jest dla większości muzyków bardzo trudne. Dlatego to, jak publiczność przyjmuje i docenia naszą muzykę, ma bezpośredni wpływ na możliwość wykonywania naszego zawodu. Jednak bycie wiernym Bożym przykazaniom jest o wiele ważniejsze. Każdy, kto decyduje się być chrześcijaninem w świecie sztuki, musi poruszać się w tej rzeczywistości z mądrością i pod kierownictwem Ducha Świętego. Często przypominam sobie słowa Jezusa z Ewangelii Marka 10,29–30: „Zaprawdę powiadam wam: nie ma nikogo, kto by opuścił dom albo braci, albo siostry, albo matkę, albo ojca, albo dzieci, albo pola z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej już teraz, w tym czasie — domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, pośród prześladowań — a w przyszłym wieku życia wiecznego”. Nigdy nie zdarzyło się, abym coś stracił dlatego, że poszedłem drogą, którą rozpoznałem jako wolę Bożą, a Bóg nie wynagrodziłby mi tego w jakiś sposób. Bóg jest wierny i dostrzega wszystko, co robimy. A przede wszystkim musimy zawsze pamiętać, komu służymy, i nigdy nie zapominać o ogromnej ofierze, jaką On poniósł za nas.

Czy zauważyłeś, że dziś wielu muzyków jazzowych związanych z Blue Note otwarcie wyznaje wiarę w Chrystusa, mimo że nie noszą już garniturów jak w latach 50., a papierosowy dym kojarzony z jazzem lat 50. i 60. odszedł w przeszłość?

Tak, zauważyłem to i bardzo mnie to inspiruje. Modlę się, aby pozostali wierni swojemu powołaniu. Potrzebują naszego wsparcia w modlitwie.

Na jakich saksofonach grasz najczęściej?

Od wielu lat gram na saksofonach firmy Selmer, przede wszystkim na modelu Radio Improved, choć czasami sięgam również po model Cigar Cutter. Te instrumenty mają dziś niemal sto lat. Są dość niewygodne w grze i zazwyczaj nie stroją idealnie, ale uwielbiam ich brzmienie.

Jak wspominasz grę z perkusistami Coltrane'a – Rashiedem Alim i Elvinem Jonesem? A jak grało ci się z moim ulubionym Brianem Bladem?

Elvin Jones - każdej nocy emanowała z jego zestawu perkusyjnego ogromna ściana dźwięku i energii. Utwory, które graliśmy, same w sobie były dość proste, ale nadążenie za jego energią było niezwykle trudne. Jego puls był niesamowicie mocny. Grał z ogromną kreatywnością i surowymi emocjami. To było jedno z najwspanialszych muzycznych doświadczeń w moim życiu. Jestem Bogu wdzięczny za możliwość grania z Elvinem.
Rashied Ali - dopiero gdy gra się zarówno z Rashiedem, jak i z Elvinem, można naprawdę dostrzec więź między nimi.
Obaj mieli w sobie podobny, głęboki muzyczny rdzeń — coś, czego nie odczułem u żadnego innego muzyka, z którym grałem. Być może wynikało to z ich wspólnego doświadczenia grania z Trane'em, a może była to cecha, która już wcześniej ich łączyła i właśnie dlatego Coltrane ich wybrał. Trudno powiedzieć. Miałem okazję spędzać z Rashiedem znacznie więcej czasu niż z Elvinem, dlatego usłyszałem od niego wiele historii. Połączyła nas serdeczna przyjaźń i bardzo mi go dziś brakuje.
Brian Blade - znam Briana od czasu, gdy miał osiemnaście lat, i już wtedy było widać, że jest kimś wyjątkowym. Od dawna nie mieliśmy okazji razem grać, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda nam się wspólnie coś zrobić. To wspaniały człowiek i znakomity muzyk.

Przez pewien czas grałeś w Times Square Church, założonym przez Davida Wilkersona. Jakie były wasze relacje? Jaki wpływ wywarł na ciebie? Co najbardziej w nim cenisz?

Moja żona i ja uczęszczaliśmy do Times Square Church przez dziesięć lat, a przez cztery lata tam pracowałem. Zaczęliśmy chodzić do tego kościoła krótko po tym, jak oddałem swoje życie Jezusowi. Nie mieliśmy wtedy nikogo, kto prowadziłby nas duchowo jako młodych chrześcijan, dlatego kazania Davida Wilkersona odegrały kluczową rolę w naszym chrześcijańskim rozwoju. Był człowiekiem bezkompromisowym i przywiązywał ogromną wagę do świętości — większą niż wielu pastorów, których spotkałem. Jestem bardzo wdzięczny za wpływ, jaki wywarł na moje życie w tamtym okresie. Kiedy rozpocząłem pracę w kościele, był już na emeryturze i niestety nie był tak dostępny jak wcześniej. Choć bardzo chciałbym, aby nasza relacja była bliższa, w tamtym czasie nie było to już możliwe.

Czy uważasz, że wywierasz jakiś duchowy wpływ na niewierzących muzyków, z którymi grałeś?

Nie jestem chyba najlepszą osobą, by odpowiedzieć na to pytanie. Ale z całego serca mam nadzieję, że tak. Właśnie to stanowi sedno tego, co robię.

Jaki duchowy wpływ może wywierać muzyka jazzowa na słuchaczy, skoro jest przede wszystkim instrumentalna?

Oczywiście łatwiej jest przekazać przesłanie, gdy ma się wokalistę, rapera, poetę czy kogoś podobnego. Mam nadzieję, że jeśli Pan pozwoli, kiedyś uda mi się włączyć takie elementy do mojej muzyki. Na razie jednak muszą wystarczyć same tytuły utworów. Moim celem jest zasiewanie ziaren — pobudzanie słuchaczy do refleksji. Resztę zrobi Duch Święty.

Podczas koncertu w Gdańsku usłyszeliśmy utwór Curtisa Mayfielda „People Get Ready”. Czytałem, że sam Mayfield był raczej zafascynowany kulturą gospel i bardziej koncentrował się na problemach społecznych niż religijnych. Czy wiesz coś o jego chrześcijaństwie?

Niestety nie mogę wypowiadać się na temat Curtisa Mayfielda, ponieważ niewiele o nim wiem. Natomiast bardzo lubię tę część jego twórczości, którą miałem okazję poznać.

Wymień kilka wyjątkowych utworów, koncertów lub albumów, które są ci szczególnie bliskie i przy których pracowałeś.

Inspirują mnie niektórzy chrześcijańscy raperzy — The Ambassador, Trip Lee, J Monty, Mouthpi3ce i inni. Są to artyści mocno zakorzenieni w wierze, a jednocześnie traktują swoją sztukę z najwyższą powagą. Są dla mnie odpowiednikiem chrześcijańskich muzyków jazzowych. Miałem ogromne błogosławieństwo grać w bardzo różnych stylistykach — zarówno w jazzie, jak i poza nim. Miałem przyjemność grać w zespołach Billa Frisella, a także z Andrew Hillem, Dave'em Douglasem, Tomem Harrellem, Reginą Carter i wieloma innymi artystami. Gdybym miał wskazać tylko trzy moje ulubione płyty, na których zagrałem, byłyby to:
„History, Mystery” – Bill Frisell,
„Song for Anyone” – Chris Potter,
„Dusk” – Andrew Hill.
Brałem jednak udział w wielu innych projektach, które również uważam za wyjątkowe. A jeśli miałbym wybrać jedną spośród własnych płyt, wskazałbym prawdopodobnie „The Hidden Light”.

Bardzo lubię „The Hidden Light” – emocjonalna płyta. Słyszałem, że kiedyś grałeś w zespołach rockowych i punkrockowych. Czy wróciłbyś do grania w takich zespołach? A może widziałbyś się w rocku progresywnym?

Lubię wszelkiego rodzaju muzykę, dlatego jestem otwarty na wszystko, dokąd poprowadzi mnie Pan. Choć jazz jest moją ulubioną muzyką, nie jestem jazzowym purystą.

Czy jakiś film, muzyka lub książka szczególnie cię ostatnio poruszyły? Jakie dwie książki zabrałbyś na bezludną wyspę?

Bardzo cenię książkę Erica Metaxasa o Dietrichu Bonhoefferze, choć nie zgadzam się z wieloma poglądami politycznymi Erica. Bardzo lubię również książkę Robina D. G. Kelleya o Theloniousie Monku. Zakładam oczywiście, że oprócz tych dwóch książek mógłbym zabrać ze sobą Biblię. Jeśli jednak Biblia miałaby być jedną z tych dwóch, wybrałbym książkę o Monku.
Jestem także wielkim fanem serialu The Chosen. Nie zgadzam się ze wszystkimi decyzjami artystycznymi jego twórców — szczególnie w czwartym sezonie — ale serial nigdy nie przestaje mnie inspirować. Każdy odcinek jest dla mnie jak małe kazanie. Choć nie jest to dosłowne przedstawienie Biblii, bardzo cenię to, co twórcy próbują osiągnąć. Niektóre odcinki są wyjątkowo poruszające.

Jakie są dziś twoje marzenia – duchowe, rodzinne i zawodowe?

Duchowe: Wzrastać w radości, świętości, hojności i wdzięczności.
Rodzinne: Stawać się coraz lepszym mężem i wzorem do naśladowania dla moich dorosłych dzieci. Kiedy odejdę do Pana, chciałbym, aby mogły spojrzeć wstecz i powiedzieć, że nie udawałem nikogo, lecz całym sercem żyłem dla Boga. Kiedy czytamy biblijne rodowody, widzimy, jak każde pokolenie wpływa na następne — albo ku dobru, albo ku złu. Chciałbym należeć do tego pokolenia, które pozostawi swoim potomkom dobre dziedzictwo.
Zawodowe: Mam kilka konkretnych celów artystycznych związanych z grą na klarnecie oraz z komponowaniem muzyki. Ogólnie chciałbym jednak przede wszystkim, aby moje życie i moja muzyka inspirowały ludzi do pójścia za Jezusem Chrystusem. Tak wielu jak tylko to możliwe.

***

Gregory John Tardy - Profesor saksofonu jazzowego na Kolegium Muzycznym Uniwersytetu Tennessee. Urodził się 3 lutego 1966 roku w Nowym Orleanie . Jego rodzice byli śpiewakami operowymi. Jego matka, Jo Anne Tardy, również nagrywała jako wokalistka jazzowa. Za namową starszego brata, Tardy w końcu posłuchał nagrania duetu Johna Coltrane'a i Theloniousa Monka grającego „Monk's Mood” i natychmiast postanowił zostać muzykiem jazzowym. Uczył się gry na klarnecie klasycznym w Carroll College i na Uniwersytecie Wisconsin.

Lista muzyków z którymi współpracował jest imponująca: Neville Brothers, Tom Harrell, Dave Douglas, Wynton Marsalis, Jay McShann, Steve Coleman, Betty Carter, James Moody, Bill Frisell, Rashied Ali, John Patitucci, Brian Blade, Avishai Cohen, Brad Mehldau, Joshua Redman, Dave Douglas, Andrew Hill, Joe Lovano, Mark Turner, Chris Potter, Dewey Redman, Ravi Coltrane.

Potężne brzmienie, głęboko zakorzenione wyczucie bluesa i intelektualne, awangardowe brzmienia”. – New York Magazine

Z każdym kolejnym wydawnictwem stawia kolejny krok naprzód, umacniając swoją pozycję jednego z najważniejszych saksofonistów swojego pokolenia.” - All About Jazz

Dopóki nie opanujesz bluesa, wszystko inne, co zrobisz w jazzie, zabrzmi pusto. Gregory Tardy nie popełnił tego błędu”. – The Washington Post








Gregory Tardy - Hidden Light - interwiev

A five-minute conversation with a distinguished artist sparked this interview. The Croatian-American group ICX Jazz performed at the Baptist Church in Gdańsk in May of this year. Seven people on stage. High musical quality, a valuable message, a full house, and a standing ovation. Among the musicians, I immediately noticed the "hidden light" that was Greg Tardy. After the concert, Artur Grybek and I approached the saxophonist and chatted for a while. About Coltrane, Christianity in jazz, the evolution of Blue Note. Then Artur helped us establish contact, and so we can now learn the continuation of this conversation.


Greg, we talked about that you recently had an accident and if you hadn't survived it, you know where you would have been. Where does this certainty come from?

Yes, I had a severe car accident last year where another vehicle ran me off the road, sending my car racing down a hill through a thicket. It still amazes me that I didn't hit a tree, and that walked away from this without a single scratch. That wasn't the only time my life was on the line, though. Over the years, I have found myself in several highly dangerous situations where I easily could have been killed or severely injured—including other car crashes and being dangerously close to active shooting incidents. Looking back on these moments, I know my survival wasn't luck. God is sovereign, and I firmly believe I will remain in this life until the exact moment He decides my time on earth is done. Because of this, I live with peace concerning my eternal destiny. My certainty comes from a defining moment in 1996, when I dedicated my life to Jesus and accepted that His death on the cross paid the penalty for my sins, securing my eternal place with Him."

You once said: „Many feel that it is morbid to think about how short our lives are, but I actually feel it is health”. Do you often think and talk about death?

Quite frankly, I think about it every day now. I was born in 1966, and so now I am 60 years old. When I think about some of the master musicians that I have studied for many years, I have outlived so many of them – musicians like John Coltrane, Gene Ammons, Sonny Stitt, Hank Mobley, many others. By the time I reach 65, I will have outlived most of the others. Granted, there were extenuating circumstances that led to the death of many of these men. But it still makes me pause to think. And it reminds me that I don't have forever to finish the musical, spiritual and personal goals I have in this life. It also reminds me to be more intentional with my loved ones. It reminds me to not leave disputes unresolved. It challenges me to be a mentor to younger people. And that reminds me to be a little more serious about my health.

Could you share something about your conversion and new birth?

Many people talk about a defining moment that changed them and led them to accept the Lord. My testimony is a lot more complex and complicated-but I will simplify it the best I can for this interview. I have always believed in God, and always believed conceptually in Jesus; although I had a flawed understanding of who he was and the concept of salvation in general. I was raised Catholic and was an altar boy for many years. My dad made sure that we went to church every week, and my mother would talk to my siblings and I about issues of faith all the time. But there are many things that led me away from the spiritual side of my upbringing. I was deeply scarred by racial situations that were just a common part of being black in the 1970s and 80s. I was also led away by sin in American pop culture, and other things. I had a lot of pain in my life I was trying to work out and I tried to escape that pain through achievement. When I was in college, I drifted from church and lived a fairly wild life for a couple years. This led to a lot of chaos, dysfunction and depression in my life for years. But the Lord used this chaos in my life to bring me to him. Someone gave me a Bible, and for the first time in my life I started reading it. I was amazed at all I didn’t know about scripture and God, although I had considered myself to be a Christian my whole life. At this stage of my life, I started studying many books trying to find a common link between all religions, so although I considered Jesus to be the most important spiritual figure, I hesitated dedicating my life to him for a couple years. After I was married in 1996, my wife and I decided to seek God together, because we knew that he had brought us together. We started attending churches of all different denominations, seeking truth. I started getting together with a pastor in New York City, who explained some of the things I have been reading and scripture more thoroughly. Ultimately, this pastor lead me in a prayer, and I have been walking with Jesus ever since. Shortly after, my wife also dedicated her life to Christ, and it has been a wonderful journey for us experiencing God’s transforming power, both for us individually and as a couple. It has been 30 years walking with the Lord, and it has been an amazing journey.

Have your children inherited your love for jazz and your faith?

Our children both enjoy jazz alongside the other music they listen to. Although neither are completely active professional musicians at this point, they are both wonderful singers and play other instruments as well. I am thankful that they both follow Jesus in this complex era of history.

We talked a little about Coltrane. I'm not looking for answers about where he ended up after death; it's not for us to judge, but have you noticed that he never gives thanks for salvation and never mentions the name of Jesus? He thanked God for his deliverance from addictions, and he gave praise to God through music and in his psalms, but in all of this his spirituality seemed syncretic. His aspiration was a common religion; he used to say: „I think that common things will eventually unite people. If only it were possible—if only someone could say once and for all: 'Let's unite'”. What do you think of this idea?

Unity between people is a beautiful idea, and I long for this myself; particularly in light of racial divisions in America. But I am convinced that attempting to achieve this unity by blending the world’s religions is ultimately impossible. As I stated earlier, I spent years studying other religions trying to find commonality between the faiths. I even visited a Bhatia temple once, searching for this unity. I gave up on the idea, for it became clear to me that world religions cannot be merged because they are fundamentally exclusive and contradict one another on core beliefs. And most importantly, no other religion outside of Christianity deals with the problem of universal sin and reconciliation to a perfectly holy God. While it is easy to avoid thinking about this spiritual reality, it is an unavoidable truth that every person will eventually face, sometimes much sooner than expected. In John 14:6 Jesus stated, “I am the way, and the truth, and the life. No one comes to the Father except through me.” But how can Jesus say this? He alone could make this claim because He offered Himself as the sole perfect sacrifice, paying the penalty on the cross for human sins. Through His death, people are made blameless before God and granted the gift of eternal life - a path to true reconciliation that cannot be found in any other belief system.

It often happens that a clear declaration of Christ leads to a loss of fans, and consequently, also income... The question arises: what is more important: music or mission? You once said that professional success is less important than faithfulness to God. Can you elaborate on that thought?

Making a good living strictly as a jazz performer is difficult for most people. Because of this, how much the public accepts and appreciates our music directly affects our ability to do what we do. But being faithful to God's directive is much more important. If anyone chooses to be a Christian in the arts world, he or she must navigate all this with wisdom, and guidance from the Holy Spirit. I am often reminded of Mark 10:29-30: where Jesus said , "Truly I say to you, there is no one who has left house or brothers or sisters or mother or father or children or farms , for My sake and for the gospel's sake , but that he will receive a hundred times as much now in the present age , houses and brothers and sisters and mothers and children and farms , along with persecutions ; and in the age to come , eternal life ..." There has never been a time where I have lost something as a result of following where they proceed, as God's will, that God hasn't made it up to me in some way. God is faithful, and he notices everything we do. Lastly, we have to always remember who we are serving, and to remember the colossal sacrifice he made for us.

Have you noticed that many Blue Note jazz musicians today profess their faith in Christ, even though they don't wear suits like they did in the 1950s (and the cigarette smoke associated with jazz in the 1950s and 1960s is gone)?

Yes, I have noticed, and it inspires me. I hope that they remain faithful to their calling. They need to be kept in prayer.

Which saxophones do you play most often?

I have played Selmer saxophones for a long time now-specifically the Radio Improved model, although sometimes I will play a Cigar Cutter. These horns are almost 100 years old. They are cumbersome to play and are generally out of tune, but I like their sound quality.

How do you remember playing with drummers…. What was it like playing with Coltrane's drummers: Rashied Ali, Elvin Jones? And how was it playing with my favorite, Brian Blade?

Elvin-it was a big wall of sound and power emanating from his set every night. The songs we played were very easy, but keeping up with his energy was extremely difficult. And his beat was so strong. He played with so much creativity and raw emotion. It was one of the best musical experiences of my life, playing with Elvin, and I think God for the opportunity.

Rashied-it's much easier to see the connection between Rashied and Elvin, when you play with both of them. There is a similar core vibe that they both possessed that I haven't felt with anyone else I've played with. Perhaps this comes from their common experience of playing with Trane, or it was something that they both possessed that Trane was attracted to. It's hard really to know. I got to hang with Rashied a lot more, then with Alvin, and so I heard more stories from Rashied. We had a nice friendship, and I miss him.

Brian Blade-I've known him since he was 18, and he always was special. I haven't played with him in a long time, but I hope we get to do something again one of these days. Great guy, and great musician.

You played for a while at the Time Square Church founded by David Wilkerson. What was your relationship with him? What kind of influence did he have on you? What do you value about him?

My wife and I attended Times Square Church for 10 years, and I worked there for four years. We started going there shortly after I gave my life to Jesus, and since we didn't have anyone discipling us; we considered David Wilkerson's messages to be crucial in our development as young christians. He was uncompromising and valued holiness at a level that many pastors lack. I am thankful for his influence in that era of my life. By the time I started working at the church, he had retired, and unfortunately, was not as accessible as he had been at one time; so although I wish I would've had a stronger relationship with him, it was impossible at this point.

Do you think you have any spiritual influence on the non-religious musicians you've played with?

I am not really equipped to answer this question, but I certainly hope I have. That is at the core of what I do.

What spiritual influence can jazz music have on listeners, since it's primarily instrumental?

Obviously, it is easier if you have a singer, or rapper/poet/etc. And I hope to include these in my music at some point if the Lord permits. But for now, the song titles have to do. My aim is to plant seeds for my listeners to think about. The Holy Spirit will do the rest.

At the concert in Gdańsk, we heard Curtis Mayfield's song "People Get Ready." I read that he himself was only fascinated by gospel culture and was more focused on social issues than religious. Do you know anything about Curtis's Christianity?

I can't speak for Curtis Mayfield, as I don't know much about him unfortunately. But I do enjoy his music that I have heard.

List a few exceptional pieces, concerts, or albums that are particularly close to you and that you have worked on.

I get inspired by certain Christian rappers – The Ambassador, Trip Lee, J Monty, Mouthpi3ce, others. These artists are very solid in their faith, and hold their art on a high-level. They are just like Christian jazz musicians. I have had the blessing of playing in a lot of diverse styles, inside and outside of Jazz. I have enjoyed playing in Bill Frisell's bands, with Andrew Hill, with Dave Douglas, Tom harrell, Regina Carter, and so many others. If I had to only pick three of my favorite records I've played on, I would say, History Mystery by Bill Frisell, Song For Anyone by Chris Potter, and Dusk by Andrew Hill; but I have been on many other projects I considered to be special. If I had to pick one of my own, I would say, probably "The Hidden Light".

I really like "The Hidden Light" – an emotional album. I heard you used to play in rock and punk rock bands. Would you go back to playing in such bands? Or maybe you could see yourself in progressive rock?

I like all sorts of music, so I am open to wherever the Lord leads me. Although I prefer jazz, I am not a jazz purist.

Has any film, music, or book recently captivated you? What two books would you take with you to a desert island?

I love Eric Metaxas's book on Dietrich Bon Hoffer (although I don't agree politically with many of Eric's views). I also like Robin DG Kelly's Book on Thelonious Monk. I am assuming that I can take the Bible along with those two books. But if the Bible is one of those two books, then I think I would have to go with the Monk book. I am also a big fan of The Chosen-I don't agree with every artistic decision they have made… particularly in season four. But they never fail to inspire me. Every episode is like a mini sermon. Although it is not a word for word paraphrase of the Bible, I really appreciate what they are trying to do. Some episodes are especially powerful.

What are your dreams: spiritual, familial, or professional?

Spiritual-to grow in joy, holiness, generosity and thankfulness.

Familial-to grow as a husband, and as a role model to my adult kids. When I go to be with the Lord, I want them to be able to look back and see me as a person who wasn't pretending, but did live wholeheartedly for the Lord. When we look to the genealogies in scripture, we see how each generation affects the next; either for good or for bad. I would like to be a generation that affects my descendants for good.

Professional-I have some specific artistic goals that I am pursuing for the clarinet and for music composition. Also, in general I would like it if my music and life will inspire people to pursue Jesus Christ. As many people as possible.





 


czwartek, 25 czerwca 2026

Neal Morse - wywiad przed trasą "Darkness & Light"

Marzyłem o tym by tego samego dnia zorganizować koncert Nealowi, wydać jego książkę po polsku i zrobić z nim wywiad. I udało się! Gdy zapytałem o to Neala prawie pięć miesięcy temu, odpowiedział jak zazwyczaj: módlmy się o to. Koncert był niezwykły, książka ma dobre recenzje, a wywiad poniżej. Dzięki Bogu! 


 


Nie zawsze będziemy mogli robić to, co możemy robić dzisiaj.


Twoja książka zostanie wkrótce wydana w kolejnym kraju (USA, Niemcy, Holandia, a teraz Polska). Czy spodziewałeś się tego?

Nie, nie spodziewałem się. Ale jestem z tego powodu naprawdę ogromnie szczęśliwy. Jestem wam wszystkim za to bardzo wdzięczny. Mam nadzieję, że dzięki naszym wspólnym wysiłkom Pan dotrze do jeszcze większej liczby ludzi.

Jak książka została przyjęta w USA?

Wiesz, minęło już tyle czasu, że nie jestem pewien, czy wszystko dokładnie pamiętam. Byłem po prostu bardzo szczęśliwy, bo udało mi się ją ukończyć, a jednocześnie czułem, że działam zgodnie z wolą Pana. Od tamtej pory słyszałem wiele wspaniałych opinii na temat tej książki. Nawet kilka tygodni temu rozmawiałem z młodym człowiekiem w Ameryce, na którego wywarła ona ogromny wpływ. Nadal zadziwia mnie dobroć Boga.

Czy któraś z osób, o których wspominasz w książce, skontaktowała się z tobą po tych wszystkich latach? Na przykład facet z kozą, albo gość, który ukradł ci samochód? Może ludzie z klubu Navod albo muzycy, z którymi grałeś dawno temu?

Nie, nie rozmawiałem z facetem od kozy [śmiech]. Kto wie, czy jeszcze żyje? To było bardzo dawno temu! Złodziej samochodu? Nie... Ale nadal mam kontakt z muzykami, z którymi wtedy grałem. Właściwie dwa tygodnie temu rozmawiałem z perkusistą przez ponad godzinę

Czy miałeś okazję lepiej poznać kobietę, która powiedziała, że modli się za ciebie w kościele?

O tak. Była babcią moich bardzo dobrych przyjaciół. Dziś już nie żyje, ale poznałem ją naprawdę dobrze. Miała na imię Dolores i była naprawdę wspaniałą kobietą.

Od czasu do czasu organizujesz spotkania na Zoomie i rozmawiasz z fanami o Bogu. Co cię do tego skłoniło?

Coraz więcej osób poznaje Boga dzięki MorseFest, moim albumom i innym naszym inicjatywom. Mówię „naszym”, bo stoi za tym cały zespół ludzi. Joey i Amy Pippin bardzo zaangażowali się w tę społeczność i w rozmowy z ludźmi o Panu. Zaczęliśmy dostrzegać potrzebę takich spotkań. Ludzie mówili: „Coś się w nas otworzyło, czujemy się poruszeni. Czujemy, że Bóg działa w naszych sercach, ale potrzebujemy pomocy. Mamy pytania. Potrzebujemy wspólnoty”. Nie wiedząc, co innego zrobić, zaczęliśmy organizować spotkania na Zoomie, abyśmy mogli być razem, niezależnie od miejsca na świecie. To okazało się czymś naprawdę niesamowitym. Wspaniale jest budować wspólnotę, wspierać się nawzajem – właśnie o to w tym wszystkim chodzi.

W książce pisałeś o krwi Chrystusa: „Cała ta sprawa z krwią zawsze mnie przerażała”. Co dzisiaj o tym myślisz?

Tak. Na początku w ogóle tego nie rozumiałem. Dziś w pełni rozumiem, że krew symbolizuje oczyszczającą moc Jezusa działającą w naszym życiu. Teraz śpiewam o tym z całego serca.

Co oznacza dla ciebie „nowe narodzenie”?

To bardzo tajemnicze, prawda? Zastanawiam się nad tym tak samo, jak kiedyś zastanawiał się Nikodem. Jak to się może wydarzyć? To naprawdę coś cudownego, że człowiek może narodzić się na nowo z Ducha. Powinniśmy o tym rozmawiać zdecydowanie częściej, bo jest to niezwykle ważne, byśmy jako Jego dzieci nadal chodzili w Nim.

Zauważyłem, że średnia wieku na koncertach Neal Morse Band to 60+. No... może trochę mniej. :) Czy młodzi ludzie generalnie nie słuchają rocka progresywnego, czy może ta muzyka jest za trudna, zbyt ambitna?

Tak, nadal jest wielu starszych słuchaczy, ale pojawia się też coraz więcej młodych ludzi. Są osoby, które odkrywają muzykę o większej głębi i złożoności, i naprawdę ich to wciąga. Rozmawiam z wieloma młodymi ludźmi, którym pomagam się rozwijać. Przyjeżdżają również do Radiant School, aby uczyć się w moim studiu. To bardzo inspirujące. Ale prawdą jest też, że duża część publiczności jest starsza, ponieważ jest to muzyka, na której się wychowali. To całkowicie naturalne.

Napisałeś, że po nawróceniu straciłeś jedną trzecią fanów i prawdopodobnie czytałeś różne komentarze pod swoimi piosenkami na YouTube, w stylu: „Świetna muzyka, ale słowa mogliby zmienić. Czemu w tekstach zawsze pojawia się ten Jezus?”. Co o tym sądzisz?

Rozumiem, że nie każdy chce słuchać przesłania Chrystusa. Niektórzy mają poczucie, że to przesłanie mówi im, że nie mają racji. Być może po prostu nie są gotowi tego słuchać. To coś w stylu: „Kto ma uszy do słuchania, niech słucha”. Kiedy ludzie będą gotowi, usłyszą. Może nie teraz, może później, a wtedy dotknie to ich serc w zupełnie inny sposób. W dużej mierze zależy to od tego, na jakim etapie swojej drogi człowiek się znajduje. Szanuję to. Szanuję szczerość ludzi i lubię rozmawiać z nimi o tym, dlaczego mają takie odczucia. Przede wszystkim jednak cieszę się, że jest wystarczająco dużo osób, które chcą słuchać tego przesłania i kochają tę muzykę. Dzięki nim mogę nadal to robić.

Na płycie „One” współpracowałeś z jednym z moich ulubionych artystów, Philem Keaggy, a niedawno znowu graliście razem w projekcie Cosmic Cathedral. Na albumie „Testimony” współpracowałeś z Kerrym Livgrenem z Kansas. Czy chciałbyś powrócić do tej współpracy? Marzysz o graniu z kimś sławnym, na przykład z Alice Cooperem, Peterem Gee (Pendragon), albo może z jakimiś muzykami jazzowymi?

Bardzo chętnie znowu współpracowałbym z Kerrym. To byłoby świetne. Ale szczerze mówiąc, nie marzę specjalnie o współpracy z konkretnymi osobami. Staram się raczej pozwolić Panu działać po swojemu i obserwować, jak pewne rzeczy po prostu się dzieją. Tak było na przykład, gdy spotkałem Chestera Thompsona na koncercie Steve’a Hacketta. Gdy odjeżdżałem, poczułem w sercu, że Pan mówi mi: „Powinieneś coś z nim zrobić”. Wziąłem od niego adres mailowy, spotkaliśmy się i – skracając historię – w następnym roku nagraliśmy album „Deep Water” jako zespół Cosmic Cathedral. W taki właśnie sposób dochodzi u mnie do współpracy z innymi muzykami. Musi się to wydarzyć naturalnie. Jestem bardzo wdzięczny, że mam możliwość robić takie rzeczy.

Czy rozważasz napisanie kontynuacji książki „Testimony”?

Tak, rzeczywiście rozważałem napisanie kontynuacji, ale dotąd nie czułem, że to właściwy czas. Może jednak kiedyś taki moment nadejdzie. Mam jeszcze wiele do opowiedzenia, choć być może nie będą to historie tak dramatyczne jak te opisane w „Testimony”. To, co Bóg zrobił na początku mojej drogi wiary, jest nadal bardzo bliskie mojemu sercu i to o tym zazwyczaj opowiadam najwięcej, kiedy odwiedzam kościoły. To właśnie moje nawrócenie pozostaje dla mnie i dla innych najbardziej ekscytującą częścią tej historii.

Niedawno napisałeś musical o Bracie Andrzeju*. Dlaczego wybrałeś akurat tę postać? Co cię zainspirowało? Jak przyjęto musical w USA?

Chodziłem na studium biblijne prowadzone przez mojego syna, gdzie czytaliśmy książkę „Boży przemytnik”. To był rok 2021. Pewnego ranka obudziłem się bardzo zainspirowany – zarówno tą książką, jak i rozmowami, które prowadziliśmy z młodymi ludźmi podczas studium. Poczułem, że Bóg mówi mi: „Napisz to”. Nie byłem pewien, co dokładnie mam zrobić. Czym było „to”? Ale zacząłem pisać, po prostu otworzyłem książkę i zacząłem tworzyć piosenki. Z czasem powstał musical, który został bardzo dobrze przyjęty w Houston. Graliśmy go przez cały kwiecień i było to po prostu niesamowite. Po spektaklach podchodziło do mnie mnóstwo ludzi, których wcześniej nie znałem, i mówiło, że był to najlepszy musical, jaki kiedykolwiek widzieli. Praca nad nim trwała bardzo długo. Zacząłem go pisać w 2021 roku, a na scenę trafił dopiero w 2026 roku. Zajęło to nie tylko dużo czasu, ale też wymagało ogromnej pracy wielu osób, jednak zdecydowanie było warto. Mam nadzieję, że kiedyś wszyscy będziecie mogli go zobaczyć. Pracujemy obecnie nad albumem z piosenkami z tego musicalu, który powinien ukazać się jeszcze w tym roku.

Czego oczekujesz po europejskiej trasie „Darkness & Light”? O czym są piosenki z nowego albumu?

Spodziewam się, że trasa „Darkness & Light” będzie błogosławionym czasem. Myślę, że będzie to wspaniały czas i cieszę się, że mogę dzielić się muzyką z ludźmi. Wszyscy powinniśmy pamiętać, że nie zawsze będziemy mogli robić to, co możemy robić dzisiaj. Dlatego kiedy nadarza się okazja, żeby robić to, do czego zostaliśmy powołani, powinniśmy cieszyć się z tej możliwości i z tego, że Bóg otworzył nam te drzwi. Na płycie znajdują się utwory o bardzo różnorodnej tematyce. Jeden z nich, „Guilty Secret” („Ukryta wina”), opowiada o człowieku, który przez wiele, wiele lat skrywa pewną tajemnicę. Jest przerażony możliwością jej ujawnienia i modli się do Boga, by pozostała ukryta. W końcu jednak przychodzi Duch Święty, a piosenka kończy się słowami: „Puść to. Puść to”. Inny utwór, „Powder Keg” („Beczka prochu”), opowiada o ludziach, którzy przez lata gromadzą w sobie gniew i wrogość. Być może zostali skrzywdzeni, wykorzystani i stali się jak beczka prochu – gotowa wybuchnąć w każdej chwili. To naprawdę ciekawe. Nie wiem nawet dokładnie, skąd przyszły mi te pomysły. Po prostu budziłem się rano z pewnymi pomysłami i rozwijałem je w piosenki. Niektóre utwory są dość mroczne i dramatyczne. Dlatego album nosi tytuł „Darkness & Light” („Ciemność i Światło”) – są tam utwory mroczne, ale są też piosenki mówiące o świetle i lekkości życia. Podczas tej trasy zagram zapewne kilka tych mroczniejszych utworów i jeden z tych jaśniejszych, więc ciekawi mnie, jak zostaną przyjęte.

Jak lubisz spędzać wolny czas?

Uwielbiam spędzać czas z żoną i dziećmi, a teraz także z wnukami. Lubię chodzić z rodziną na plażę, jeździć na nartach, grać w pickleball, albo grać sobie na gitarze i odpoczywać. Nadal uwielbiam siadać przy fortepianie i po prostu grać. Lubię rozmawiać o Bogu, chodzić do kościoła i grać w zespole uwielbieniowym, którym obecnie kieruje mój syn. Kocham parki narodowe i ogółem naturę. Uwielbiam też spędzać czas z przyjaciółmi.

Jaki film, książka lub muzyka ostatnio cię zachwyciły?

Nie przychodzi mi do głowy żaden film, który by mnie naprawdę urzekł, ale jestem pewien, że parę ich było. Jeśli chodzi o książki, obecnie czytam trylogię „Century” („Stulecie”) autorstwa Kena Folletta. Jestem przy drugim tomie – „Winter of the World” („Zima świata”). To bardzo wciągająca lektura. Follett potrafi świetnie opowiadać historie. Bardzo podobała mi się również jego książka „The Pillars of the Earth” („Filary ziemi”) i gorąco ją polecam. Jeśli chodzi o muzykę, obecnie najbardziej pochłania mnie praca nad drugim albumem projektu Neal Morse and the Resonance, który będzie nosił tytuł „River of Light” („Rzeka Światła”). Równie mocno angażuje mnie praca nad albumem z musicalu o Bracie Andrzeju. Natomiast, szczerze mówiąc, ostatnio niezbyt wiele słucham muzyki innych wykonawców. Zdarza mi się słyszeć sporo utworów, które naprawdę mi się podobają, ale kiedy cały dzień pracuję nad muzyką, po prostu nie mam już ochoty jakoś mocniej wsłuchiwać się w kolejne nagrania. Tak na marginesie, jedną z moich ulubionych piosenek jest „Float On” zespołu The Floaters. Wszystkiego dobrego!




 

______________
*Brat Andrzej (Brother Andrew, właściwie Anne van der Bijl, 1928–2022) to holenderski kaznodzieja i misjonarz, nazywany „Bożym przemytnikiem”. Zyskał międzynarodową sławę przemycając tysiące egzemplarzy Biblii i chrześcijańskiej literatury za „żelazną kurtynę” do krajów komunistycznych. W 1955 roku założył międzynarodową organizację pomocową Open Doors. Napisał 15 książek. Książki dostępne w języku polskim o nim i jego autorstwa:
Janet i Geoff Benge  - “Brat Andrzej – Za żelazną kurtynę” 
Brat Andrzej - “Boży przemytnik” 
Brat Andrzej - “Prześladowani za wiarę” 
Brat Andrzej - “Siły światłości” 


Neal Morse - interview before "Darkness & Light"

I dreamed of organizing a concert for Neal, publishing his book in Polish, and interviewing him all on the same day. And I did it! When I asked Neal about this almost five months ago, his usual response was: let's pray for it. The concert was extraordinary, the book has received positive reviews, and the interview is below. Thank God!

1. Hi Neal, your book is about to be published in yet another country (USA, Germany, Netherlands and now Poland). Did you expect this?

No, I did not. But I am really very, very happy about it. Thank you all for doing that. And I hope that the Lord reaches more people through our joint efforts!

2. What was the response after the book was published in the US?

You know, it’s been so long now. I don’t know if I entirely remember. I was just so happy to get it done and to feel like I was in the will of the Lord. I’ve heard a lot of great responses about it since then. And even just a few weeks ago, I was talking with a young man in America who was highly impacted by the book. So I continue to be amazed at God’s goodness.

3. Have any of the people you mention in the book contacted you after all these years? For example, the guy with the goat, or the car thief? Maybe people from Navod’s, or musicians you used to play with a long time ago?

No, I have not talked to the guy with the goat [laughter]. Who knows if he’s even alive? That was a long time ago! The car thief? No, no. I still talk with the guys that I was playing with at that time. I talked to the drummer for over an hour a couple of weeks ago, actually.

4. Did you get to know the lady who said she was praying for you in church any better?

Oh, yes. She was the grandmother of some very good friends of mine. She has passed away now, but I got to know her quite well, actually. Yes, her name was Sister Dolores, and she was a beautiful soul.

5. You occasionally hold Zoom meetings and talk with your fans about God. What motivated you to do this? Tell us a bit about it.

Well, there are a lot of people who are discovering God through MorseFest and my albums and other efforts of ours, and I say we because it is a pretty big team, and Joey and Amy Pippin have become quite involved in the community and talking to people about the Lord, and it seemed that there was just a need for it. People started saying, “Wow, we feel so opened up and touched, and we feel like God’s doing something in our hearts. But we need help. We have questions. We need fellowship”. And so, not knowing what else to do, we started to have these Zoom meetings so we could be together all over the world. And it’s been really amazing. And I think it’s wonderful to be building a community together and supporting each other, and that’s what it’s all about.

6. You wrote about the blood of Christ: “The whole blood thing always freaked me out”. What do you think about it today?

Yeah, I didn’t get it at all when I first came around. Now I fully understand it as the symbolism of Jesus’ cleansing power in our lives. And I sing songs about it now with all my heart.


7. What does the new birth mean to you?

It is very mysterious, isn’t it? I wonder how it can happen, just as Nicodemus did. But it is truly a wonder, isn’t it, how this can happen, how we can be born again of the Spirit? Yes, it’s something we should talk about more and more and it’s so vitally important, and then, as children, for us to continue to walk in Him.

8. I noticed that the average age at Neal Morse Band concerts is 60+. Well, maybe a little less :). Do young people generally not listen to prog-rock, or is the music too difficult, too ambitious?

Yeah, there’s a lot of older people, but there’s younger people coming now, too. There are those who discover music that has more depth, more complexity, and they’re really getting into it. There are many young people that I talk to and mentor, and they come to the Radiant School to learn in my studio. And that’s really inspiring. But actually, it’s true. A lot of the audience is older because it’s like the music that they grew up with, and that’s just a natural thing.

9. You wrote that after your conversion, you lost a third of your fans, and you’ve probably read various comments under your songs on YouTube, like: “Great music, but the lyrics don’t fit. Why is there always this Jesus in the lyrics?”. How do you feel about this?

Yeah, okay, I get it. You know, I understand that not everybody wants to hear the message of Christ. They feel like it makes them wrong. And perhaps it’s just not something that they want to hear. They’re not ready to hear it. It’s kind of like, “He who has ears to hear, let him hear” kind of thing. When people are ready, they will hear it. Maybe they can’t hear it now; maybe they’ll hear it later, and it will really hit their hearts in a different way. A lot of it, it’s about where you are in your journey, and I respect that. I respect people’s honesty and I like to talk to people like that, to talk to them about why they feel that way. And I’m just mainly rejoicing that there are enough people that want to hear this message and that love the music to keep it going.

10. On the album One you collaborated with one of my favorite artists, Phil Keaggy, and recently you played together again in the project Cosmic Cathedral. On the Testimony album, you worked with Kerry Livgren from Kansas. Would you like to revisit that collaboration? Do you dream of playing with someone famous, for example Alice Cooper, Peter Gee (Pendragon), maybe jazz musicians?

I would love to collaborate with Kerry. Yeah, that would be great. But I don’t really dream of collaborating with people. I kind of just let the Lord flow in his way and things just happen. Like how when I met Chester Thompson at a Steve Hackett concert, as I was driving away, I felt like the Lord laid on my heart, “You should do something with him”. And so I got his email and we wound up getting together. And then, long story short, we wound up making an album over the coming year called Cosmic Cathedral. And in those ways, I wind up collaborating with people. But it has to happen kind of organically, and I am very grateful to be able to do these things.

11. Are you considering a sequel to Testimony?

That’s true, I have thought about a sequel. I haven’t felt like the time was right, but maybe the time will be right at some point to do a sequel. There’s much more to tell. Although it may not be as dramatic as the things that are in the Testimony book. You know, the things that God did early on in my walk are still very dear to my heart and still the things that I talk about a lot when I visit churches, because it’s the conversion that seems to be the most exciting thing for me and for others.

12. You recently wrote a musical about Brother Andrew*. Why him? What motivated you, and what was the reception of the musical in the US?

Well, I was in my son’s Bible study, and they were reading the book God Smuggler. This was in 2021. And I woke up one morning and I was getting very inspired about the book and also the conversations we were having with the young men in this Bible study. And I felt like God said, “Write it”. And I was confused about what to do. What was it? But I began to write, just opening the book and writing songs. And long story short, it became this musical that was really well received in Houston. We did it throughout April, and it was just absolutely stunning. There were so many people that came up to me in the lobby afterwards, people I didn’t know, saying they thought it was the best musical they’d ever seen, truly outstanding. And it was a long process. I started writing it in 2021, and it actually made it to the stage in 2026. So it took a long time and a lot of work by a lot of people, but it was really worth it. I hope you all get a chance to see it someday. We are working on a cast album that should be coming out later this year.

13. What are your expectations for the European Darkness & Light tour? What are the songs on the new album about?

I expect the Darkness & Light tour to be very blessed. I feel like it’s going to be a wonderful time, and I’m excited to share with people, and I’m really just happy that I can do something like this, you know, we all need to be aware that we’re not always going to be able to do the things we can do today. So when there’s a time that we can get out and do our thing, whatever that is, we need to rejoice that we’re able to do it and God’s made a way for us to do that. So I’m excited to be playing music and being with people. And the songs on the album are about a wide variety of things. There’s a song called Guilty Secret that’s about someone who’s held a secret for years and years and years and years, and they really are so afraid that the secret will come out, and they pray that God will help keep it a secret. And then the Holy Spirit comes, and in the end it just says, “Let it go, let it go”. And that’s the end. There’s another song called Powder Keg that’s about people that store up their hostility over years. Maybe they’ve been hurt and abused and they’re like a powder keg. They’re ready to explode and be violent any second. And that’s really interesting. And I don’t really know where a lot of this stuff came from. I just woke up in the morning, had these ideas and fleshed them out, and they became these songs. But they’re quite different, some of them rather dark and dramatic. And that’s why it’s called Darkness & Light, because there are the dark songs. And then, of course, there’s a lot of songs about light and the lightness of life also. But I’ll be playing probably some of the dark songs and one of the light songs on this run, so it’ll be an interesting time to see how this is received.

14. How do you like to spend your free time?

I love to spend my time with my wife and kids, and my grandkids now. I love to go to the beach with my family. I love to go skiing. I love to play pickleball. I love to just sit around and play the guitar and relax. I still love to sit at the piano and play music. And I love to talk about the Lord. I love to go to church and play in the worship band that my son is now leading. And yeah, all those things, pretty normal things, actually. I love to go to national parks. I love nature. And I love spending time with my friends.


15. What movie, book, or music has surprised and captivated you recently?

I can’t think of a movie right offhand that really captivated me. I’m sure there has been some. The book I’m reading right now is by Ken Follett. I’m reading the Century series and I’m on the second book, which is called Winter of the World, and it’s very captivating, very engaging. Ken Follett is a great storyteller. I really loved his The Pillars of the Earth. Highly recommended. And music… I’ve been working on Neal Morse and the Resonance, the second album, which is going to be called River of Light, and that has really been captivating me. As well as the Brother Andrew cast album. I’ve been working on that and that is really captivating me as well. As far as music outside of what I’m doing, I have not been forging into that very much, to be honest. And I hear a lot of things that I really like, but I can’t say I’ve been really listening to a lot of those things, because when I’m done working on music all day, I don’t generally listen to music with that kind of intent. Anyway, one of my favorite songs is called Float On by the Floaters. Just want to say that. All right, have a good one.







 

_______________
*Brother Andrew (born Anne van der Bijl, 1928–2022) was a Dutch preacher and missionary, nicknamed "God's Smuggler." He gained international notoriety for smuggling thousands of Bibles and Christian literature across the Iron Curtain into communist countries. In 1955, he founded the international aid organization Open Doors.

niedziela, 12 października 2025

Krótkie i kruche jest życie | Magda

Gdańsk, październik 2025r.

Rozmawiam z Magdą, żoną Sławka, mamą trójki dzieci, nauczycielką w szkole oraz dorywczo w szkółce niedzielnej.


 Piotr: Magda, opowiedz w skrócie jak to było z twoim nawróceniem.

Magda: Nawróciłam się mając 12 lat. Było to na obozie chrześcijańskim dla dzieci w Ostródzie. Jako dziecko zastanawiałam się nad pewnością zbawienia i był to dla mnie problem, gdyż wychowywana w rodzinie chrześcijańskiej na co dzień słyszałam o Bogu, miałam bliską relację z rodzicami, każdego dnia temat życia wiarą, zasad moralnych w kontekście chrześcijańskim, moich pytań i rozterek był podejmowany. Codziennie też przez znaczną część mojego życia w domu rodzinnym mieliśmy wspólny wieczorny czas na czytanie Słowa Bożego i modlitwę. Bardzo lubiłam ten czas, bo pozwalał mi na wypowiedź, zadawanie pytań dotyczących tekstów biblijnych i wsłuchiwanie się w odpowiedzi. Nie miałam jednak pewności, że po śmierci pójdę do nieba, że jestem zbawiona. W Ostródzie w trakcie modlitwy wieczornej to się zmieniło i był to początek drogi, którą do dziś idę – czasem lekkiej i przyjemnej, czasem wyboistej.

Czy po twoim nawróceniu niewierząca część twojej rodziny lub znajomi nie uważali, że się ponad nich wynosisz?

Z pewnością mogą się pojawiać różne opinie na mój temat, o których niekoniecznie wiem. Staram się nie wynosić, nie grzeszyć, zawsze być miła i uśmiechnięta. Rzeczywistość bywa różna, bo stawia nas w sytuacjach, których nie planujemy i nie zawsze potrafimy się do nich przygotować lub im sprostać. Uczę się więc dalej jak się nie wynosić, nie grzeszyć, być zawsze miła i uśmiechnięta :) Jest to proces. Wierzę, że Biblia jest jak zwierciadło, w którym możemy i powinniśmy jako ludzie wierzący się przeglądać i sprawdzać jak wyglądamy – nie tylko na zewnątrz lecz również w środku, po to, by gdy od niego odejdziemy nie zapomnieć jak wyglądamy… Czasem zwierciadłem jest drugi człowiek.

Słyszałem, że Bóg uczynił cud z twoją nogą…


Mając około 10-12 lat w fazie silnego wzrostu zaczęłam wyginać buty jednej nogi, które po wysiłkach ze zdobyciem obuwia dla rosnącego dziecka w czasach PRL-u szybko zaczynały przybierać niepożądaną postać. Pamiętam, jak Mama pytała mnie dlaczego moje buty tak wyglądają… Nie potrafiłam dać odpowiedzi, bo nie byłam świadoma problemu, który jednak był mocno widoczny na za szybko zużywającym się obuwiu. Mama zabrała mnie do lekarza, była wówczas pielęgniarką w VII Szpitalu Marynarki Wojennej w Gdańsku. Pan doktor zmierzył mnie, zbadał i orzekł, że jedna noga jest krótsza od drugiej. Pamiętam wskazanie dotyczące obuwia leczniczego i płacz mojej Mamy. Wieczorem tego samego dnia w trakcie naszej codziennej modlitwy, moi rodzice położyli na mnie ręce i modlili się o zdrowie. Rano Mama zmierzyła mnie miarką krawiecką. Nogi były równe. Następnie odbyła się ponowna wizyta u tego samego ortopedy, który tylko zapalił papierosa, gdy Mama powiedziała mu, co się wydarzyło… Od tamtej pory nie wyginam już butów.

Czy to był największy cud w twoim życiu?

Największym cudem w moim życiu są moje dzieci oraz fakt ich pojawienia się na świecie, a następnie ich rozwój duchowy, emocjonalny oraz społeczny. Wiara, która pojawiła się w ich sercach jest darem, a zarazem dla mnie jako rodzica cudem. Wychowanie człowieka to ogromna odpowiedzialność.

Czy w wychowywaniu swoich dzieci w wierze czerpiesz przykład od swoich rodziców?

Jak najbardziej tak. Starałam się im stworzyć dom, w którym prawa i zasady biblijne będą priorytetowe, tak jak było to w moim domu rodzinnym. Już od najmłodszych lat moich dzieci, jak tylko cokolwiek rozumiały (więc było to bardzo wcześnie – od około pierwszego roku życia) czytaliśmy Boże Słowo starając się robić to codziennie i powierzając swoje losy Bogu. W miarę jak rosły dostosowywaliśmy czytane treści i wydania biblijne oraz chrześcijańską  literaturę do ich wieku i zdolności percepcyjnych. Nasze dzieci mają biblijne imiona, co było dla nas bardzo ważne – Mateusz znaczy Dar Boży, Anna – Łaska, Pełna Wdzięku; Tymoteusz – Bojący się Boga. Na przestrzeni lat wiele razy im to przypominaliśmy...Wskazujemy naszym dzieciom, tak jak to było również w moim domu rodzinnym na najbardziej nieznośną dla szczęśliwego człowieka cechę czasu – przemijanie. Rodzimy się, dojrzewamy, starzejemy, umieramy – później jest wieczność, do której póki żyjemy możemy się przygotowywać. Świadomość ta nadaje sens mojemu życiu, bo czym jestem starsza, tym bardziej odczuwam, jak faktycznie krótkie i kruche jest życie. I tu wrócę do punktu od którego zaczęliśmy wywiad – dobrze mieć pewność zbawienia!

Z jakimi wyzwaniami mierzysz się jako nauczycielka? Co jest najtrudniejsze i jakie odniosłaś sukcesy?

W moim życiu zawodowym pracuję z najmłodszą grupą wiekową w szkole i uważam to za wielki przywilej, bo właśnie wtedy najbardziej kształtuje się człowiek i tworzy zrozumienie i wrażliwość na świat. Mam wpływ na to postrzeganie przez najmłodszych, pragnę im przekazywać dobro, wrażliwość i wartości, które ukształtowały mnie jako dziecko. Jak widzę ich rozwój i zaangażowanie oraz ciekawość świata – jest to dla mnie największym sukcesem. O wyzwaniach związanych z zawodem nauczyciela można by stworzyć osobny artykuł. Gdybym jednak mogła to ująć w kilku słowach: największym wyzwaniem jest zrozumieć dziecko i wykazać na tyle dużą wrażliwość, by nie skrzywdzić osądem, zachowaniem, spłyceniem tematu (problemu/sytuacji), nie poddać się  stereotypowemu myśleniu, przekazać wiedzę, która ukształtuje, zostanie; a także zaciekawić, zachęcić, czasem rozśmieszyć, a czasem mądrze zasmucić. Dużym wyzwaniem jest również zachować zdrową równowagę w zmieniającym się świecie w kontekście cyfryzacji, sztucznej inteligencji, wpływów płynących zarówno z mediów jak i od rówieśników. Znalezienie złotego środka – jak dawać lub odbierać mądrze. Sukcesem jest więc dla mnie umiejętność sprostania tym wyzwaniom zwłaszcza przy zachowaniu swej chrześcijańskiej tożsamości.

Pytanie trochę abstrakcyjne. Gdybyś znalazła się na bezdzietnej (ale nie bezludnej) wyspie, czym byś się zajmowała na co dzień?

Może robiłabym „leki z Bożej apteki”? Zbierałabym kwiaty i zioła i przetwarzała je na użytek potrzebujących.

Na przestrzeni lat, jakie widzisz zmiany w waszym małżeństwie?

Jestem bardzo szczęśliwą żoną, mój mąż mnie szanuje i kocha, adoruje i stara się uszczęśliwiać również na co dzień przez drobne gesty jak kwiaty lub spełnianie zasłyszanych marzeń i potrzeb. Jest moim przyjacielem, który stoi przy mnie zarówno w moich sukcesach, jak i porażkach. Ogromnym wsparciem w wychowywaniu naszych trzech bardzo różnych latorośli. Za nami są jednak różne dni i lata – jako ludzie pochodzący z całkowicie różnych środowisk, mający różne doświadczenia, potrzebowaliśmy czasu na to, by znaleźć się w miejscu, w którym obecnie jesteśmy. Dwadzieścia cztery wspólnie przeżyte lata to przygoda survivalowa :)
Warto się starać i pracować, bo małżeństwo jest jak ogród, o który cały czas trzeba zabiegać, dbać, bo wymaga ciągłej pracy. Pastor – Tomasz Ropiejko, który udzielał nam nauk przedmałżeńskich posłużył się powiedzeniem, które towarzyszy nam przez całe wspólne życie – „bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”.

Jakie ostatnio książki czytałaś? O czym były, co wniosły do twojego życia?

Zazwyczaj czytam kilka książek naraz, nie zawsze od początku do końca i nie zawsze w kolejności chronologicznej… Ostatnio czytałam książkę pt. Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej (tzw. post Daniela). Książka opiera się na założeniach postu starotestamentowego Daniela i jego towarzyszy w postaci selektywnej diety warzywno-owocowej, na której byłam przez trzy tygodnie i bardzo dobrze się czułam zarówno fizycznie jak i psychicznie. Wyzwanie to pozwoliło mi na opanowanie pożądliwości, którą są słodycze w moim życiu i przemyśleniu paru istotnych kwestii z tym związanych. Wstrzemięźliwość i samodyscyplina, choć trudne w realizacji nagradzają wszelkie wysiłki pokładane w jakiejkolwiek dziedzinie życia, w której zależy nam na osiąganiu celów. Obecnie czytam również książkę pt. „Izrael na celowniku” autorstwa Tim’a La Haye i Ed’a Hindson’a, wybrałam ją ze względu na kontekst czasów, w których żyjemy oraz proroctw Bożych zapisanych w Biblii dotyczących Izraela i czasów ostatecznych. Czytam również (od dłuższego czasu) książkę pt. „Odnowienie serca. Jak przyoblec się w charakter Chrystusa?” autorstwa Dallas’a Willard’a - książka przedstawia biblijne fundamenty procesu „przemiany ducha” w aspekcie naszej osobowości, by osiągnąć harmonijną relację z Bożą wolą w naszym życiu. Zawodowo czytam książkę pt. „Duże sprawy w małych głowach” Agnieszki Kossowskiej, która uwrażliwia zarówno osoby dorosłe, jak i dzieci na inność i niepełnosprawność. Autorka opowiada o różnorodności świata z perspektywy dzieci – jak postrzegają świat, co jest dla niech ważne, a co trudne. Na bazie zdobytej wiedzy, realizuje się następnie część warsztatową na zajęciach z dziećmi, na której nie tylko w teorii, ale i w praktyce mogą zrozumieć drugiego człowieka i trudności, z którymi się zmaga. Książka i jej treść posłużą mi w stworzeniu innowacji pedagogicznej w mojej klasie.

Czy jesteś idealistką?


Zdecydowanie tak, choć nie zawsze się to dla mnie dobrze kończy. Idealizm może rozciągać się na każdą dziedzinę życia. W aspekcie relacji międzyludzkich zaś Biblia ostrzega: „Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce! Jest on jak jałowiec na stepie i nie widzi tego, że przychodzi dobre; mieszka na zwietrzałym gruncie na pustyni, w glebie słonej, nie zaludnionej. Błogosławiony mąż, który polega na Panu, którego ufnością jest Pan!” (Jer. 17, 5-7). Słowo Boże jest bardzo pragmatyczne.

Jakie masz myśli, gdy czytasz czasem z tyłu okładki jakiejś książki, że autorem jest pastor, mąż, ojciec czwórki dzieci, dziadek dziewięciorga wnuków i wszyscy służą Bogu?

Mam mieszane uczucia, gdyż każdy wierzący by tak z pewnością chciał, ale nie każdemu jest to dane… Człowiek to istota posiadająca wolną wolę i czasem pomimo wysiłków, które wkłada się w wychowanie, efekt bywa rozczarowujący, inny niż się spodziewaliśmy, zderzamy się ze ścianą własnej niemocy i braku wpływu. To generuje dalsze pytania, poczucie niespełnienia, błędnych założeń. Weryfikuje nasze postawy. Widzę, że życie nie zawsze jest zero-jedynkowe i że nie zawsze otrzymujemy w zamian to, co dajemy. Nie jestem zwolennikiem ewangelii sukcesu i mówienia wyłącznie o naszych sukcesach pomijając porażki. Wierzę, że największą wartością w życiu człowieka jest bezwarunkowa miłość, która potrafi przykryć mnóstwo błędów, ale każdy podejmuje własne decyzje, z których płyną określone konsekwencje. Nie każde dziecko wybiera drogę wierzących rodziców, nie każdy wierzący dziadek ma wierzących wnuków. Moim wielkim, największym rodzicielskim pragnieniem jest to, żeby nasze dzieci miały swą osobistą relację z ich Zbawicielem – Jezusem Chrystusem i przeżyły swe życie zgodnie z Jego wolą, którą ma dla nich. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal to jest ich decyzja, a później też codzienna praca i wybór – każdego dnia. Wracając do pytania, na okładkach chrześcijańskich książek brakuje czasem informacji, że pomimo iż życie autora nie jest idealne, on nadal pozostaje wierny Bogu. A idealne wiele razy nie jest, wystarczy wgłębić się w niektóre biografie...W życiu cenię prawdę.

Bardziej boisz się zmian czy rutyny?

Boję się złych zmian i rutyny, która odbiera radość życia, ale wiem, że obydwie rzeczy są nieodłączną częścią życia i musimy sobie z nimi godnie radzić.

Gdybyś mogła spędzić dzień ze znaną osobą (żyjącą lub nie), kto to by był i dlaczego?

Myślę, że mogłabym się dobrze czuć w towarzystwie mojej ulubionej dziennikarki – Doroty Wellmann :) Jest ciekawą, niesztampową postacią, w dodatku obdarzoną nietuzinkowym poczuciem humoru. Cenię jej szczerość, dystans do siebie i szacunek do drugiego człowieka. Chętnie bym z nią porozmawiała na różne życiowe tematy.

Myślę, że wasza rozmowa mogłaby być korzystna dla obu stron...

Tego nie wiemy.

Czy jest jakiś film, do którego chętnie wracasz?

Forrest Gump, Skrzypek na dachu, Dzika rzeka. Do tych filmów mogłabym wracać, choć generalnie nie lubię oglądać filmów więcej niż jeden raz.

Jaka cecha charakteru przyciąga cię do drugiego człowieka?

Otwartość umysłu, postawa nieoceniająca, wrażliwość, dobro, lojalność, mądrość, dystans (którego mi często brakuje).

Jaką chciałabyś mieć supermoc i dlaczego?

Bardzo śmieszne pytanie, tym bardziej, że już z założenie nierealne...Może czasem wpływ na czyjeś myślenie, postrzeganie – tam gdzie sytuacja wydaje się zła lub bez wyjścia. Zdolność zatrzymania chwili, człowieka.

Jaka jest Twoja ulubiona biblijna postać i co przyciąga Cię w jej historii?

Jest kilka takich postaci, jeśli mam wymienić te ludzkie, to z damskich w Starym Testamencie Estera – silna kobieta, zdolna do całkowitego poświęcenia w imię wartości, w którą wierzyła, przy tym mądry i dobry człowiek, niezwykle skromny. Pomimo trudnego dzieciństwa (brak rodziców) stała się kimś ważnym dla Izraela, zmieniającym bieg historii. Z męskich Starego Testamentu - Jonasz - uczestnik niesamowitych zdarzeń i pomimo złego, krnąbrnego usposobienia, Bóg się nim posłużył i nie zrezygnował z jego osoby. W nowym Testamencie z postaci męskich - Tymoteusz, poznawał Pismo Święte od młodości, uczyły go matka i babka…, z natury powściągliwy i nieśmiały, a jednak silny i wytrwały, posłuszny Bogu. Z damskich postaci - Maria Magdalena pomimo grzesznej przeszłości pokochała swego Zbawiciela, jako pierwsza ujrzała Chrystusa po zmartwychwstaniu, nazywana Apostołką Apostołów - uważana za równą w znaczeniu uczniom (biorąc zwłaszcza pod uwagę społeczny kontekst tamtych czasów).

Nawiązując do Ewangelii Łukasza 13,23, jak myślisz, czy „tylko niewielu będzie zbawionych”?

Pan Jezus odpowiedział: „...wielu powiadam wam będzie chciało wejść, ale nie będą mogli”. Słowa, które powiedział Jezus są więc odpowiedzią. Inny fragment Nowego Testamentu mówi: „Nie każdy, kto do mnie mówi Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu Twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie” (Mat. 7,21-23). To w moim rozumieniu najstraszniejszy fragment w całej Biblii.

Jakie są Twoje cele duchowe na najbliższy rok?

Wdrażanie w życie swoich postanowień. Na przykład bycie konsekwentną.

W takim razie życzę ci powodzenia w realizacji postanowień i dziękuję za miłą rozmowę.